poniedziałek, 1 sierpnia 2011

dziś wczoraj jutro


TU I TAM

Każdego dnia opuszczam zasłonę milczenia.
Każdego dnia czerpię siłę z kamienia.
I utwardzam swe serce, nie pamiętam duszy,
I łzom mym każę czekać, na deszcz,
Aż do burzy.

Zamknęłam w sercu ból, ukryłam też tęsknotę,
Wspomnienia rozwiesiłam, w plastrach, na spiekotę
I Kamienny parawan ustawiłam z rosą,
I oblałam go wokół,
wirtualną fosą


I stwardnieją mi łzy, stwardnieją mi marzenia,
I skłębią się myśli w rozpaczy istnienia.
Świat wymiary stare straci i będzie jak mur,
I w niebyt zapragnę uciec,
Aż do kresu chmur.

4 komentarze:

  1. Anitko, dziękuję :)
    Musiałam wyrzucić to z siebie, to co tkwi we mnie, tu i teraz, z czym się muszę zmierzać... Taki "autoprtret" a że wyszedł w postaci rymowanki, to trudno.
    Napiszę do Ciebie w krótce, co dnia obiecuję sobie, że jutro, ale On ciągle na pierwszym miejscu, a wieczory i nawet noce tak szybko mijają...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ból aż wyrywa się z tego wiersza... Poezja tak szczera, że popłynęły mi łzy. Trafiłam tu przez przypadek, ale rozumiem... Życie tak kruche jest, że kiedy ktoś bliski milknie na zawsze, płacze się deszczem i burzą. Wiersz literacko przepiękny. Pozdrawiam autorkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo Ci dziękuję, pani lęk, za Twoją opinię, bo mam ją za obiektywną, nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy. Prawie nikt nie wie, że znowu piszę, więc tym bardziej jest dla mnie ważna.
    To, co w wierszu to moja codzienność, tu, na obczyźnie, daleko od domu, daleko od grobu... Tu, gdzie trzeba być twardym, gdzie trzeba uśmiechem zakrywać łzy, a tęsknotę i ból transformować w noc, w wirtualny świat.
    Kamień, który mnie utwardził, to nagrobek, który już jest, dla którego jestem tu... Jeszcze dwa tygodnie... I deszcz...I burza... I mur...
    Witam Cię w gronie obserwatorów, czy będzie co obserwować? Nie wiem.

    OdpowiedzUsuń